Stawiamy na jakość i solidność

 

Drukarnia Natalii jest marką z wieloletnią tradycją, będącą na rynku już od 1985 roku. Drukowane są tu przede wszystkim etykiety samoprzylepne i opakowania giętkie, na co pozwala nowoczesny park maszynowy, dzięki któremu firma realizuje zarówno małe jak i milionowe nakłady.

 

Firma Natalii stawia zdecydowanie na jakość i solidność, drukuje opakowania oraz etykiety na wielu podłożach, obsługując przy tym różne branże takie jak spożywcza, farmaceutyczna, motoryzacyjna, alkoholowa. Atrakcyjne ceny w stosunku do jakości produktów zachęcają kontrahentów, co pozwala na konkurowanie z największymi drukarniami w Polsce i Europie. Dodatkowo ciągłe inwestycje w firmie stanowią trzon jej rozwoju. Zapytaliśmy o to Prezesa firmy Pana Artura Nowaczyka.

 

PACKAGING POLSKA: Firma Natalii istnieje już od 35 lat i jest jedną z największych rodzinnych drukarni etykiet samoprzylepnych i opakowań giętkich w Polsce. Jak ocenia Pan zmiany w tej branży na przestrzeni kilku ostatnich lat?

ARTUR NOWACZYK: Zmiany w branży poligraficznej przechodzą dużą transformację w kilku obszarach działalności. W tej chwili można zaobserwować przejście z druku analogowego na cyfrowy, a co za tym idzie wykorzystuje się do produkcji coraz więcej polilaminatów i następuje zmiana szerokości zadruku z wąskiej na szeroką wstęgę. Coraz więcej marek decyduje się na opakowania typu „pouch” czy „saszetka”, stąd właśnie nieustannie rozwijamy nasz park maszynowy, aby nadążyć za potrzebami  klientów i zrealizować nawet najbardziej wymagające zamówienia.

P.P.: Jakie konkretnie inwestycje poczyniła w ostatnim czasie firma Natalii?

A.N.: Drukarnia Natalii od kilkunastu lat inwestuje w nowe maszyny i urządzenia, a także innowacyjne technologie, przyspieszające i ułatwiające pracę. Jednym z ostatnich zakupów była maszyna F17 duńskiej marki Nilpeter, z którą współpracujemy od ponad 25 lat. Jest to jedyna taka inwestycja w Polsce w maszynę jedenastokolorową, fleksograficzną, z nowym systemem utwardzania Led UV GEW o szerokości wstęgi 450 mm. Drukujemy na niej wszystkie etykiety termokurczliwe typu Shrink Sleeve, etykiety na foliach polipropylenowych IML i samoprzylepne, które są dedykowane branży spożywczej. Do tego celu używamy tylko i wyłącznie farb niskomigracyjnych do kontaktu z żywnością, jako Food Contact. Ta maszyna drukuje etykiety i opakowania giętkie z szybkością do 200 metrów na minutę i jest jedną z 9 najlepszych i najbardziej wydajnych maszyn marki Nilpeter jaką posiadamy w naszym parku maszynowym. Zainwestowaliśmy również w dyspenser firmy Print – Color Matched, który znajduje się w osobnym pomieszczeniu, gdzie dobierane są odpowiednie kolory przy pomocy programu Color Management. Pozwoliło to na skrócenie czasu oczekiwania klienta. Wzrosła również jakoś obsługi, ponieważ klient może przyjechać na akceptację z gotowym wzorem etykiety, zaś my w przeciągu kilku godzin dzięki zastosowaniu spektrofotometru sami przygotujemy idealnie farbę w kolorze pantone. Posiadamy także drukarki cyfrowe Konica Minolta, które uzupełniają maszyny Nilpetera i umożliwiają drukowanie zmiennych kodów kreskowych i alfanumerycznych. Możemy również się pochwalić, iż jesteśmy wzorem dla naszego partnera jakim jest Nilpeter, ponieważ nasz park maszynowy jest wszechstronny, a dzięki wielu maszynom pomocniczym, drukujemy w milionowych nakładach. Najnowszą inwestycją jest maszyna Enprom, sklejająca etykiety termokurczliwe typu Sleeve w rękaw z nowoczesnym i szybkim rozwiązaniem podwójnego nawijania rolek w systemie Turret. Odbywa się to bez zatrzymywania urządzeń, a rolki gotowego, sklejonego rękawa odcinane są przy szybkości do 400 metrów na minutę. Innowacyjnym rozwiązaniem jest system nanoszenia kleju solvent poprzez wygrawerowany wałek rotograwiurowy, a nie za pomocą igły, jak w większości dostępnych obecnie na rynku maszyn.

P.P.: Czy Pana zdaniem etykieta cyfrowa zdominuje w przyszłości ten rynek?

A.N.: W naszym parku maszynowym posiadamy drukarki cyfrowe HP Indigo 4500 i 6800, która jest wydajniejsza i dwa razy szybsza, ponieważ nakłada również primer w jednej linii. Szybkość druku wielobarwnego dochodzi do 30 metrów, natomiast czarnego 60 metrów. Jednak koszt druku cyfrowego jest droższy od druku flekso, dlatego moim zdaniem należy go traktować jako uzupełnienie druku małych lub średnich nakładów, a przy dużych nakładach tańsza jest zdecydowanie technologia druku analogowego.

P.P.: W produkcji jest również ekologia i recykling. Jakie miejsce w strategii firmy zajmuje ten temat ?

A.N.: Dążymy do odpowiedniego gospodarowania i zminimalizowania ilości odpadów. Dzięki naszemu dostawcy UPM Raflatac udało nam się podpisać umowę i kontrakt na odbiór odpadów poprodukcyjnych, za co otrzymaliśmy certyfikat UPM Raflatac na zagospodarowanie odpadów przy użyciu belownicy Orwak. Zakupiliśmy do tego celu prasę z naciskiem 50 ton, a ponieważ pracujemy 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu, w systemie czterobrygadowym, generujemy kilkadziesiąt ton odpadów różnego rodzaju. W tym celu wybudowaliśmy osobną halę namiotową, w której składujemy nasze odpady. Posiadamy również folie ekologiczne samoprzylepne P80 i termokurczliwe Sleeve PET45, które w tej chwili są wyprodukowane w 30 procentach z materiałów pochodzących z recyklingu. Mają one znacznie wyższą cenę, na co klienci zwracają uwagę, mimo dużej świadomości ekologicznej. Moja siostra Natalia Zalaszewska - wiceprezes firmy, wdrożyła do firmy normy ISO 9001:2015 i certyfikat FSC, gdzie kontrolowana jest historia wycinki drzew.

P.P.: Jak widzi Pan przyszłość drukarni Natalii?

A.N.: Obecnie planujemy rozbudowę firmy o nowy zakład produkcyjny i halę magazynową. Na ten moment sprowadzamy ogromną ilość surowców z całego świata, a jest to koło kilkadziesiąt ton miesięcznie. Wystąpiliśmy o pozwolenie na budowę magazynu wysokiego składowania, gdyż udało nam się kupić teren o obszarze około 7 hektarów przy obwodnicy poznańskiej, bezpośrednio sąsiadującej z drukarnią. W przyszłym roku planujemy rozpocząć budowę hali.

P.P.: Państwa firma od wielu lat angażuje się społecznie w obrębie gminy Rokietnica  gdzie znajduje się drukarnia. Otrzymujecie dzięki temu wiele nagród, jakich konkretnie?

A.N.: Wspierając lokalne inicjatywy o charakterze kulturalnym czy edukacyjnym, wójt gminy nagrodził nas jako pracodawcę  „Rokietnicką Wierzbą”, z czego jesteśmy bardzo dumni. Bierzemy  udział w takim wydarzeniu jak Rumpuć Rokietnicki, który jest mocno rozpropagowany. Widzimy jak rozwija się i rozrasta nasza gmina na przestrzeni ostatnich 35 lat, co nas bardzo cieszy, ponieważ zatrudniamy wielu pracowników właśnie z tej okolicy. Drukarnia jest również członkiem Stowarzyszenia Polskich Producentów Etykiet Samoprzylepnych, a dzięki temu, że firma dynamicznie się rozwija jesteśmy laureatem nagrody takiej jak „Gazele Biznesu” czy „Złoty Hipolit”. Ostatnimi wyróżnieniami jakie nam przyznano to między innymi „Firma Godna Polecenia” i „Wiarygodny Partner w Biznesie”, a także nagroda indywidualna dla mnie i mojej siostry jako „Liderzy Przedsiębiorczość”.

P.P.: Są Państwo firmą rodzinną z wieloma tradycjami, a w tej chwili będzie to już trzecie pokolenie drukarzy. Czy ma to wpływ na zarządzanie firmą i jak wygląda praca z najbliższymi?

A.N.:  Osobiście nie wyobrażam sobie innej pracy, gdyż od samego początku, po skończonym techniku poligraficznym i studiach jestem zaangażowany w pracę w firmie. Tworzymy zgrany team, który zapoczątkowali rodzice, a ja z siostrą kontynuujemy. Każdy ma swoją rolę w firmie i działy, którymi się zajmuje. Mój ojciec obecnie jest dyrektorem finansowym, ja pełnię rolę prezesa, a moja siostra jest wiceprezesem firmy. Myślę, że jest to idealne rozwiązanie, pozwalające na utrzymanie rodzinnego biznesu. Faktycznie jest to już trzecie pokolenie drukarzy w naszej rodzinie. Obecnie mój syn Aleksy rozpoczął naukę w technikum poligraficznym, które ukończyłem niegdyś ja. Muszę przyznać, że obecnie technikum jest świetnie wyposażone, a najchętniej wybieranym kierunkiem jest właśnie druk cyfrowy i grafika komputerowa. Widać wyraźnie jak zmienia się ta branża, a będąc przewodniczącym komisji egzaminacyjnej na drukarzy w Izbie Rzemieślniczej w Poznaniu, śledzę wszystko na bieżąco. Zatrudniamy w firmie również praktykantów z Poznania i Rokietnicy, których jest coraz więcej.

P.P.: A teraz pytanie poza biznesem, jak spędza Pan swój wolny czas?

A.N.: Niestety czasu wolnego nie mam zbyt wiele. Jeżeli jednak uda mi się go znaleźć, to staram się go jak najlepiej wykorzystać. Bardzo lubię uprawiać sport i jestem wielkim fanem piłki nożnej, a także kibicem Lecha Poznań. Przez wiele lat grałem amatorsko w lidze Redbox, gdzie stworzyliśmy drużynę piłkarską Natalii, w której grali również pracownicy drukarni. Innym moim hobby jest tenis, w którego gram już od 30 lat. 2 lata temu zacząłem trenować sztuki walki, głownie kickboxing. Sprawia mi to ogromną przyjemność, a dodatkowo pozwala rozładować napięcie, jakie towarzyszy każdej osobie prowadzącej biznes.

P.P.: Dziękujemy za rozmowę.

A.N.: Dziękuję również i życzę redakcji Packaging Polska powodzenia.

Komentarz miesiąca

Lockdown…

 

Pisząc editorial do ostatniego wydania PACKAGING POLSKA, świat był „normalny” as usual. Wszyscy przygotowywali się do targów LogiMat w Stuttgarcie, Packaging Innovations w Warszawie czy interpack i drupa w Düsseldorfie. Kilka dni później nastąpiły reakcje na restrykcje rządów wielu państw w Europie. LogiMat odwołany, interpack przełożony, drupa przełożona, a niezliczone wydarzenia musiały podporządkować się oficjalnym zakazom.

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty