Na dobre i na złe. Z wizytą w firmie Hammer Poznań.

O urokach produkowania opakowań głównie dla branży spożywczej, jak również o urokach osobistych w pracy z klientem rozmawiam z Jakubem Żołnowskim – dyrektorem zarządzającym oraz Tomaszem Sypniewskim – dyrektorem handlowym w firmie Hammer Poznań produkującej opakowania z kartonu i tektury.

 

Monika Mikołajczak: Do aktualnego wydania PACKAGING POLSKA dołączony został insert w postaci kartonowego, tym razem świątecznego auta (do samodzielnego złożenia), wyprodukowanego w drukarni Hammer Poznań. Czy to symbol poczynionych w ostatnich latach inwestycji i zwiększonych mocy produkcyjnych, a co za tym idzie – znak, że z Państwa firmy odjeżdża coraz więcej tirów wypełnionych po brzegi opakowaniami?

 

Jakub Żołnowski: To prawda, że z każdym rokiem z naszego zakładu wyjeżdża coraz więcej tirów wypełnionych opakowaniami, co z kolei przekłada się na 20 procentowy wzrost sprzedaży. Niemniej jednak kartonowe auto nie jest symbolem poczynionych w ostatnich latach inwestycji czy zwiększonych mocy produkcyjnych. To nasz znak firmowy, który istnieje od wielu lat, ale został przez nas nieco zapomniany. Skupiliśmy się bowiem na rzeczach związanych stricte z produkcją, wydajnością i jakością, a teraz postanowiliśmy popracować również nad rozpoznawalnością Hammera. Dlatego też chcemy przywrócić świetność naszemu symbolowi, którym jest właśnie tir w kolorze oczywiście zielonym, a od święta – czerwonym. Jesteśmy producentem opakowań, więc nasza marka tak naprawdę nie istnieje na rynku, na półce sklepowej. Produkujemy bardzo ładne, kolorowe, uszlachetnione opakowania, ale nigdzie nie pojawia się logo Hammer. Wiadomo, że rozpoznajemy „nasze” opakowania, ale poprzez działania stricte marketingowe i znak firmowy, chcemy, żeby oprócz osób w firmie i klientów wszyscy wiedzieli kim jest Hammer.

 

Monika Mikołajczak: To autko dobrze się składa. A Państwu dobrze się układa w produkcji opakowań dla takich branż, jak spożywcza, farmaceutyczna, kosmetyczna?

Jakub Żołnowski: Już nie produkujemy opakowań dla branży farmaceutycznej. Kiedyś dla kilku polskich wytwórców leków uruchomiliśmy ten profil działalności, ale nasze drogi się rozeszły, głównie z tego względu, że branża farmaceutyczna bardzo się zmieniła. Na dzień dzisiejszy jest ona na tyle specyficzna i rozdrobniona, a produkty farmaceutyczne zostały tak ograniczone różnymi kontrolami, dokładnością, wymagającymi procedurami i certyfikatami, że przy znikomym dotąd udziale, podjęliśmy decyzję, że nie będziemy się angażować w ten sektor produkcji. Nasze maszyny i inwestycje są dedykowane pod duże nakłady.

Przez ostatnie lata bardzo dobrze nam się układa. Polski rynek jest ciekawy w kontekście opakowań i to nam zdecydowanie pomaga. Rozwijamy się dzięki naszym stałym, ale przede wszystkim nowym klientom, których nieustannie do siebie przyciągamy.

 

Monika Mikołajczak: Hammer działa w Polsce od 1996 roku jako firma-córka przedsiębiorstwa z Lubeki powstałego w latach 20. Jaka jest specjalność Państwa zakładu, a także zakładu w Lubece?

Jakub Żołnowski: Historia zakładu i w ogóle marki Hammer na rynku niemieckim związana jest z rokiem 1919, kiedy to powstał zakład w Lubece. Pod koniec lat 60. zmienił się jednak właściciel, który do dziś stoi na czele rodzinnego biznesu. Specjalizujemy się w produkcji opakowań z tektury litej dla branży spożywczej. Nasz dział technologiczny na bieżąco wprowadza wszelkie innowacje dostępne na rynku w aspekcie uszlachetnień. Oba zakłady, w Poznaniu i w Lubece, są ze sobą w stu procentach kompatybilne pod względem wyposażenia parku maszynowego i zakresu działalności, dzięki czemu stanowią dla siebie nawzajem plan awaryjny. W przypadku jakichkolwiek problemów wpływających na produkcję możemy w bardzo krótkim czasie przenieść ją z jednego zakładu do drugiego, gwarantując jednocześnie taką samą jakość i terminowość dostaw.

 

Monika Mikołajczak: Po raz pierwszy będziecie Państwo obecni na targach ProSweets w niemieckiej Kolonii. Jaką ofertę zaprezentujecie?

 

Tomasz Sypniewski: Będziemy wystawiać się razem z niemieckim zakładem z Lubeki, prezentując cały wachlarz naszych możliwości. Produkujemy opakowania dla branży typowo słodyczowej – począwszy od czekolady po ciastka i praliny, gdzie mamy naprawdę duże pole do popisu w zakresie druku. W tej chwili ten sektor przemysłu rozwija się bardzo dynamicznie i obecnie nie wystarczy już tylko posiadanie 6-kolorowej maszyny, jak było jeszcze kilka lat temu. Czekoladowy biznes wytwarza towary z wyższej półki, zwłaszcza praliny, wymagające bardzo wysokiej jakości opakowań i wielu zastosowanych na nich uszlachetnień. To rynek, który prężnie się rozwija. 

 

Jakub Żołnowski: Może powiemy o naszej nowości, którą zaprezentujemy w Kolonii?

 

Tomasz Sypniewski: Pewnie! Na targach chcemy pokazać nowy produkt, który powstał tak naprawdę za namową naszych klientów, żeby móc obsługiwać ich bardziej kompleksowo i robić coś więcej niż „tylko” opakowania. Uruchomiliśmy bowiem nowy dział i rozpoczęliśmy produkcję displayów oraz opakowań kaszerowanych. Ta oferta skierowana jest do klienta, który potrzebuje kompleksowego zaopatrzenia dla zrealizowania pomysłu na stworzenie linii produktów oraz przeprowadzenie jednolitej kampanii reklamowej – wszystko ma być w tym samym miejscu, w tej samej kolorystyce i jakości. Jesteśmy już po pierwszych wdrożeniach, zamówienia spływają, mamy zadowolonych klientów i z pewnością będziemy rozwijać tę gałąź naszej produkcji. Zapowiada się ona obiecująco i pozwoli na rozszerzenie naszej oferty.  

Ten rynek jest na tyle ciekawy, że chcemy w niego inwestować.

 

Monika Mikołajczak: Wracając jeszcze do słodyczy. Skoro ten rynek stwarza możliwości rozwoju, to czego wymaga od producenta opakowań?

Tomasz Sypniewski: Branża stricte słodyczowa jest bardzo dużym wyzwaniem. Na rodzimym rynku takiego szału jeszcze nie widać, a mamy porównanie z rynkiem niemieckim i opakowaniami, które powstają w naszym tamtejszym zakładzie. Kiedy widzimy opakowania z Lubeki na różnego rodzaju marcepany, praliny czekoladowe, naprawdę są to czasem niezwykłe projekty.

 

Monika Mikołajczak: Jakie trendy technologiczne i konsumenckie obserwuje Pan na rynku i jak firma dostosowuje się do tych trendów?

 

Jakub Żołnowski: Myślę, że trendem technologicznym jest wykorzystanie rotograwiury w zadruku opakowań premium dla przemysłu spożywczego. W Lubece stosowana jest ona głównie w sektorze tytoniowym i właśnie słodyczowym, podczas gdy na rynku polskim jest to raczej nowość. Obecnie mamy możliwość korzystania z maszyny w Lubece przeznaczonej do tego typu prac. Po zadrukowaniu rotograwiurą następne kolory można nanosić metodą offsetową i dzięki temu dalej przerabiać te opakowania już na naszych maszynach, w Poznaniu.

 

Tomasz Sypniewski: Jeśli chodzi o trendy konsumenckie, to obserwujemy, że rynek jest coraz bardziej wymagający i coraz więcej naszych klientów poszukuje wartości dodanej, która może wynikać z opakowania. Przede wszystkim ma ono ładnie wyglądać, co można uzyskać dzięki lakierom oraz różnego rodzaju kombinacjom w uszlachetnianiu, tłoczeniom, złoceniom, etc. I choć klienci zwracają coraz większą uwagę na cenę, to rosnące wolumeny pozwalają znaczenie obniżyć koszty wszelkiego rodzaju uszlachetnień stosowanych na opakowaniach.

 

Monika Mikołajczak: A co z trendem eko i opakowaniami z surowej tektury, bez zdobień?

Tomasz Sypniewski: Niezadrukowana tektura nie sprzedaje produktu. Trzeba pamiętać, że opakowanie jest ostatnim elementem w kanale dystrybucji i pierwszym w kontakcie klienta z  produktem, który powinien włożyć do koszyka. Nie zauważamy żeby klienci chcieli to zmienić, wręcz przeciwnie. Są firmy, które do tej pory oszczędzały na opakowaniach, by wyprodukować je jak najtaniej, a w tej chwili wprowadzają nowe projekty, aby ich opakowania miały lepszą jakość i świetnie prezentowały się na półce sklepowej. Chcą to robić nawet kosztem wydatków na duże kampanie reklamowe. Bardziej opłaca im się zagospodarowanie powierzchni w sklepie.

 

Jakub Żołnowski: Na pewno wzrosła świadomość klientów. Pojawia się coraz więcej pytań i wymagań w aspekcie jakości kartonu i bezpieczeństwa produktów – chodzi głównie o zawartość olejów mineralnych w farbach, o posiadane certyfikaty. Każda medialna afera informująca o wycofaniu jakiegoś produktu z rynku odbija się dużym echem wśród naszych odbiorców. Choćby ostatnia akcja z kalendarzami adwentowymi… Tego typu zdarzenia uświadamiają klientów jak ważne jest bezpieczne opakowanie. My od lat pracujemy na farbach niskomigracyjnych i posiadamy odpowiednie certyfikaty. Staramy się być na bieżąco, a nawet wyprzedać pewne trendy na rynku.

 

Monika Mikołajczak: Hammer Poznań zalicza się do grona firm posiadających certyfikat FSC. Czy klienci „korzystają” z niego?

 

Jakub Żołnowski: Nie tylko pytają, ale i korzystają z niego. Mamy kilku klientów, dla których wszystkie produkcje muszą być wykonywane na kartonie z FSC bądź PFSC. Wynika to z polityki firm, dbania o wizerunek. W dzisiejszych czasach informacja szybko się rozchodzi. Niedawno głośno było o producencie zabawek, których opakowania wytwarzano z celulozy pochodzącej z grabieżczego wykorzystywania środowiska naturalnego w różnych częściach świata – Indonezji, Indiach i Ameryce Południowej. Odbudowanie pozycji i zaufania konsumentów będzie trwało latami.

 

Tomasz Sypniewski: Z samego certyfikatu FSC korzystałoby dużo więcej firm, póki co robią to najwięksi, których na to stać. Karton z certyfikatem FSC jest bowiem droższy. Cena natomiast odgrywa kluczową rolę i nie wszyscy mogą sobie pozwolić na to, aby płacić więcej.

 

Jakub Żołnowski: W Polsce mamy trochę łatwiej, bo głównym dostawcą kartonu celulozowego jest firma IP z Kwidzyna. Kupując tam surowiec wiemy, że 90 proc zasobów drewna, które przerabiane są później na papier, pochodzi z polskich lasów państwowych, a w Polsce więcej się sadzi niż wycina. Poza tym firmy często przerzucają na nas ekologiczną odpowiedzialność. Chcą, żebyśmy swoją marką i uczciwością gwarantowali, że ich opakowania są produkowane na właściwym kartonie.

 

Monika Mikołajczak: Konkurencja na rynku jest duża. Co ma Hammer czego nie mają inni i co robi Hammer czego nie robią inni? Poza oczywiście urokiem osobistym!

 

Tomasz Sypniewski: Konkurencja jest bardzo duża, ale wszystkie liczące się na naszym rynku firmy są podobnie wyposażone jeżeli chodzi o park maszynowy i możliwości technologiczne. Dlatego też nasza oręż walki to przede wszystkim serwis i rzetelność. Chcemy wiązać się z naszymi klientami na długie lata. Chcemy być partnerem w biznesie, a nie mistrzem jednej dostawy. Wydaje mi się, że to jest ta wartość dodana do współpracy z Hammerem. Spotykamy się z naszą konkurencją, nasze oferty spotykają się na rynku. Widzimy, że poziomy cenowe są bardzo zbliżone. Jakość wykonania już nie może nawet podlegać dyskusji. Jeśli ktoś chce być liczącym się graczem na rynku, musi nadążać za tym, czego ten rynek oczekuje. Nie można dywagować nad tym czy ktoś oferuje gorszą czy lepszą jakość. Zakładam, że wszyscy mamy taką samą. Pozostaje więc obsługa, serwis i wszystko to, co powoduje, że klienci uważają, iż jesteśmy z nimi na dobre i na złe.

 

Monika Mikołajczak: Nad czym aktualnie pracuje dział rozwoju produktu?

 

Tomasz Sypniewski: W głównej mierze nad uszlachetnieniami. Pracujemy nad nowym lakierem, który da bardzo fajny efekt struktury na opakowaniu.

 

Jakub Żołnowski: Prace z lakierami dają bardzo duże możliwości w aspekcie łatwego wprowadzania wszelkich nowości. Z jednej strony producent lakieru ma jakiś zamysł, ale z drugiej musi dopasować go do istniejących na rynku maszyn. Dlatego posiadanie maszyn drukujących z dwoma wieżami lakierującymi umożliwia nam testowanie i wykorzystywanie wszystkich pomysłów. Oczywiście nie każdy z klientów jest zainteresowany wyszukanymi rozwiązaniami, ale to przede wszystkim my chcemy poznać możliwości technologiczne oraz wszelkie ograniczenia i problemy z jakimi możemy spotkać się w przyszłości, stosując nowy lakier. Nie chcemy oferować czegoś, czego nie jesteśmy w stanie wyprodukować albo do wykonalibyśmy z bardzo marnym efektem. Lepiej powiedzieć klientowi „nie, tego nie zrobimy” niż powiedzieć „tak”, a potem mieć niezadowolonego klienta.

 

Monika Mikołajczak: O kartonie i tekturze wiecie niemal wszystko. Tak głosi jedno z haseł. Co i kto determinuje wybór odpowiednich materiałów do produkcji opakowań?

 

Jakub Żołnowski: Mogą być dwie opcje: pierwsza jest taka, że klient wie czego chce i jasno nam to komunikuje. Wówczas dostosowujemy się do tego i dostarczamy opakowania na takim kartonie, na jakim sobie życzy. Druga opcja jest taka, że klient prosi nas o doradztwo. Mamy dział projektowy, który jest w stanie zaprojektować opakowanie jeśli chodzi o jego wygląd, kształt, konstrukcję, i w związku z tym dobrać odpowiedni surowiec. My proponujemy rozwiązanie, ale to klient dokonuje ostatecznego wyboru.

 

Monika Mikołajczak: Czy karton może być modny?

Jakub Żołnowski: Nie ma mody na karton. Są natomiast dwie główne determinanty jego wyboru. Pierwsza ma związek z wielkością budżetu jaki klient ma do dyspozycji, co z kolei determinuje klasę surowca – celulozowy, makulaturowy czy typu kraft. Druga rzecz, to waga i rodzaj produktu, jaki ma znaleźć się w opakowaniu oraz jego przeznaczenie. Dzięki temu określa się gramaturę kartonu. Ostateczną decyzję co do wyboru surowca również podejmuje klient.

 

Monika Mikołajczak: Hammer Poznań rocznie produkuje 800 milionów opakowań… Są wśród nich jakieś niesamowite, intrygujące historie?

 

Tomasz Sypniewski: Chyba Panią rozczarujemy, ponieważ nasza praca nie przypomina pracy Jamesa Bonda. Niemniej jednak każdy nasz klient, każde zamówienie i każda realizacja wygląda inaczej i na swój sposób jest intrygująca, i szyta na miarę.

 

Jakub Żołnowski: Pamiętam pewną intrygującą historię sprzed kilku lat. Dotyczyła ona klienta z Francji, który przyjechał do nas na odbiór druku. Nie znał niestety żadnego innego języka obcego poza… francuskim. Nikt w firmie z kolei nie mówił w jego ojczystym języku. Odbiór druku nastąpił z wykorzystaniem tablicy, na której rysował strzałki: góra-dół, określające ile koloru więcej, a ile mniej mamy zastosować. A było to wówczas kilkanaście wzorów… Odbiór się odbył, a wydarzenie wspominam do dzisiaj.

 

Monika Mikołajczak: Patrząc na duże portfolio i szeroki wachlarz produkowanych opakowań zapytam – czy kupując produkty wybieracie Panowie tylko te wyprodukowane w Hamerze?

Tomasz Sypniewski: Oczywiście! Kupujemy tylko i wyłącznie produkty naszych klientów. Nawet jeśli nie są to kartoniki wyprodukowane przez nas, ale przez konkurencję, która również jest dostawcą dla tego samego odbiorcy. Wierzymy, że mamy najlepszych klientów, a ich produkty są najwspanialsze na świecie. Zdarza się także, że kupuję opakowanie tylko po to, aby zobaczyć jak jest wykonane i z jakiego kartonu.

 

Jakub Żołnowski: Ja również kupuję tylko produkty naszych klientów. I cała moja rodzina też!

 

Monika Mikołajczak: Dziękuję za rozmowę.

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Hot red – to prawdziwa miłość!

Czerwony to kolor miłości. Powszechnie wiadomym jest, że czerwony jest kolorem dynamiki, przyciąga uwagę i ma bardzo silny ładunek emocjonalny. To najgorętsza ze wszystkich barw, to kolor życia, emocji i skrajnych uczuć. To właśnie na dowód głębokiego, gorącego uczucia kupujemy czerwone róże oraz pralinki w opakowaniu w kształcie czerwonego serca.

Reklama

Ankieta

Jak oceniasz nową stronę internetową

5
4
3
2

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty